autorski tomik wierszy "Na krawędzi"
powrót do strony głównej witrynyinformacje o autorze witrynyPodziękowaniaprzejście do galeriiprzejście do działu z filmamiprzejście do działu z artykułamiprzejście do działu z moją poezjąprzejście do działu z moimi opowiadaniamiprzejście do działu z opisami szlakówporadnik górołazamini blog - aktualnie u mniesprzętrecenzje książekkonkursyBaza schronisk górskichTomik - "Na krawędzi"dział z zasobami do pobrania i linkamikontakt
powrót do strony głównej artukułów  artykuł: "Zdjęcia z komórki - mity i fakty"    strona 1 / 2 Przejście do kolejnej strony artykułu
data publikacji: 19.09.2011.
Sam tytuł artykułu zapewne większość z tych którzy dysponują nieco bardziej zaawansowanym sprzętem fotograficznym, jak i wiedzą ogólną na jej temat fotografii, mógł wywołać lekki uśmiech na twarzy, zapewne niektórzy również od razu pomyśleli - „Zdjęcie z komórki? No jasne... bez sensu”.

Opinia ta w oczach osób mających nieco pojęcia o poprawnej fotografii, a nawet całkowitych laików, nie jest oczywiście pozbawiona mocnych podstaw, co więcej, oczywiste jest dla mnie że nawet najbardziej zaawansowana z tak zwanych „komórek fotograficznych” nigdy nie udostępni nam choćby części poziomu zdjęć jaki można osiągnąć na zaawansowanym kompakcie, nie wspominając już o lustrzankach, są jednak i to całkiem licznie sytuacje gdy te właśnie mini aparaciki wbudowane w telefony komórkowe pozostają niezastąpione i pozwalają utrwalić nam ważne chwile, momenty życia, zdarzenia, gdy aparatu fotograficznego akurat pod naszą ręka nie ma.

Czy nigdy nie zdarzył się Wam nieplanowany, spontaniczny wypad w teren, czy to na spacer, czy w góry? Siedzicie w piątkowy wieczór w knajpce, nagle w drzwiach staje Wasz dawny przyjaciel, którego nie widzieliście od lat. Bardzo chcielibyście zrobić sobie z nim zdjęcie z tego miłego spotkania, ale nie wzięliście przecież aparatu... Idziecie z pracy przez miasto nagle wydarza się coś intrygującego, lub ciekawego, warto by utrwalić taki moment...ale czym? Wreszcie inny jakże realny scenariusz, macie przy sobie swój aparat fotograficzny, jesteście daleko w górach. Niespodziewanie i to akurat w najpiękniejszej scenerii w której jesteście w miłym towarzystwie, akumulator Waszego aparatu oznajmił że kończy pracę... Sytuacji takich można by wymienić bez liku, jednak wszystkie je łączy jeden mianownik – telefon komórkowy jest przedmiotem który zazwyczaj prawie zawsze mamy ze sobą, w przeciwieństwie do aparatu fotograficznego. W każdej więc z takich sytuacji, wbudowany weń aparat staje się bardzo przydatnym substytutem aparatu fotograficznego.
*               *              *
Zanim przejdziemy do szczegółowego zagłębienie się w temat artykułu, zapraszam serdecznie Wszystkich do wzięcia udziału w prostym i ciekawym QUIZIE – którego wyniki pozwolą Wam nabrać dystansu do własnego osądu zdjęć wykonanych za pomocą aparatu wbudowanego w telefon komórkowy. Rozwiązanie QUIZU nie zajmie Wam więcej niż kilka minut, a efekty mogą być zaskakujące...Przejście do QUIZU FOTOGRAFICZNEGO
Niniejszy artykuł w skróconej formie podpowie Wam jakie są realne możliwości współczesnych aparatów fotograficznych wbudowanych w telefony komórkowe, co w opinii o nich jest prawdą, a co mitem. Przyjrzymy się również samej ich budowie, oraz porównamy efekty pracy z nimi, w odniesieniu do zaawansowanego cyfrowego aparatu kompaktowego.

Nie znajdziecie natomiast w tym artykule, tak modnych i powszechnych zestawień telefonów, bijących się na megapiksele, oraz cyfrowe zoomy, jakie oferują rzekomo ich aparaty fotograficzne. Takich zestawień, porównań modeli, znajdziecie w sieci bardzo dużo, ja skupię się na omówieniu powyższych zagadnień, opierając się na własnych doświadczeniach i posiadanych materiałach zdjęciowych.

Zacznę od wymienienia mitów i faktów, z jakimi możemy spotkać się w odniesieniu do aparatów fotograficznych w komórkach.

Fakty:
  1. optyka aparatów fotograficznych w komórkach ma niewiele wspólnego w wielosoczewkowymi obiektywami w aparatach cyfrowych
  2. zoom optyczny to najczęściej fikcja
  3. stabilizacja optyczna obrazu jest szczątkowa lub żadna
  4. lampa błyskowa ma bardzo mały zasięg
  5. aparaty w komórkach nie radzą sobie w złych warunkach oświetleniowych
  6. w zdjęciach widoczne są duże aberracje fotochromatyczne
  7. w zdjęciach widoczne jest duże ziarno przy podwyższonym ISO
  8. geometria zdjęć pozostawia wiele do życzenia
  9. matryca aparatu ma niezwykle duże szumy własne
  10. używanie aparatu, szczególnie z fleszem, bardzo skraca czas pracy baterii telefonu
  11. stosunek wielkości matrycy do ilości pikseli jest fatalny
Mity:
  1. nie da się zrobić aparatem wbudowanym w komórkę udanego zdjęcia nawet przy dobrych warunkach oświetleniowych
  2. aparat wbudowany w telefon jest jedynie gadżetem
  3. zdjęcia z komórki mają zawsze przekłamane kolory
  4. nie da się wykonać poprawnego zdjęcia makro za pomocą komórki
Omówienie faktów:

at. punkt 01
W internecie można znaleźć wiele opisów, sugestii, że aparat w komórce wkrótce zastąpi proste automatyczne aparaty cyfrowe z dolnej półki. Opinia ta choć może się wydawać nieco naciągana nie jest pozbawiona podstaw, jako że aparaty fotograficzne w komórkach przechodzą błyskawiczną ewolucję. Minęło zaledwie kilkanaście lat od pojawienia się ich na pokładach telefonów a już przeszły ogromną przemianę, bardzo zbliżając się do współczesnych automatów z dolnej półki pod względem możliwości i jakości zdjęć, oraz znacznie wyprzedzając modele z przed zaledwie kilku lat. Trzeba jednak wiedzieć że nawet w przyszłości żaden aparat w telefonie nie zagrozi pozycji i jakości zaawansowanych kompaktów, nie mówiąc już o lustrzankach. Na przeszkodzie stają same prawa mechaniki i optyki. Aby obraz pozostał dobry, pozbawiony właściwych małym układom optycznym wad i przekłamań, soczewki w nim muszą zachować odpowiednią wielkość, wysoką jakość wykonania, oraz odstęp od siebie. Podsumowując aparaty fotograficzne w komórach są w stanie zagrozić jedynie najprostszym, o ubogiej optyce automatom.

Przykład:
Pierwsze aparat cyfrowy na stałe wbudowany w telefon (nie dołączane do niego jako osobne akcesorium) pojawił się w 2000 roku, był to model SHARP J-SH04, którego matryca miała oszałamiające na owe czasy 0,11 megapiksela. Oczywiście jak wiadomo sama wielkość liczby pikseli bez zwiększania wielkości fizycznej matrycy nie ma wielkiego znaczenia, jednak stosunek 0,11 megapiksela do dzisiejszych aparatów w komórkach posiadających nawet 12 megapikseli, jest skokiem oszałamiającym, który znacznie poprawił jakość oferowanego przez nie obrazu. Pojawiły się również innowacje dotychczas występujące jedynie w kompaktowych aparatach cyfrowych, jak autofokus, tryb fotografii makro, regulacja ekspozycji, regulacja balansu bieli, oraz wiele innych, a wszystko to na przestrzeni zaledwie 11 lat.
Pierwszy na świecie telefon komórkowy z wbudowanym aparatem telefonicznym ukazał się w 2000 roku – był to  SHARP J-SH04 oferujący matrycę o rozdzielczości 0,11 megapiksela  Niespełna 11 lat później debiutuje telefon Panasonic-Lumix P-05C z wbudowanym telefonem o rozdzielczości matrycy 13,2 megapiksela 
at. punkt 02
Bardzo często można spotkać się z zupełnie irracjonalną licytacją na ilość zoom-u w aparatach fotograficznych w telefonach. W rzeczywistości są to prawie zawsze powiększenia wykonywane za pomocą sztucznego powiększania (kadrowania) obrazu, fatalnie wpływających na jakość zdjęć. Jest to tak zwany zoom elektroniczny, którego rzeczywista przydatność jest praktycznie żadna, dlatego należy podchodzić do tego aspektu możliwości aparatu jak do typowego gadżetu. Sam nigdy nie używam zoom-u w komórce z właśnie wymienionych względów. Zawsze lepiej o ile to tylko możliwe podejść kilka kroków do fotografowanego obiektu.
Używanie tzw. zoom-u elektronicznego zawsze fatalnie wpływa na jakość zdjęcia. Po lewej zdjęcie bez zoomu, po prawej zdjęcie wykonane z tej samej odległości z 4x zoom-em elektronicznym. Widać jak pogorszyła się jakość zdjęcia, pojawiło się ziarno, a sam obraz utracił znacznie na ostrości.
at. punkt 03
Podobnie ma się sprawa ze stabilizacją rejestrowanego obrazu. Jednak w przeciwieństwie do ograniczeń narzucanych przez optykę w kwestii zoom-u, możliwe jest stworzenie stabilizacji optycznej nawet w tak małym obiektywie jak te w komórkach, jednak wpływało by to bardzo wyraźnie na cenę końcową telefonu, w związku z czym producenci nie spieszą się do stosowania tego rozwiązania. Inna sprawa że skuteczność takiej stabilizacji byłaby dyskusyjna. Stabilizacja z która najczęściej spotkamy się w komórkach jest to stabilizacja elektroniczna, (sprzętowa) która podobnie jak używanie zoom-u cyfrowego fatalnie wpływa na ostateczną jakość zdjęć.

Problem ten da się jednak stosunkowo łatwo ominąć używając zasady identycznej do znanej z wykonywania zdjęć w fotografii aparatami konwencjonalnymi – zdjęcie wykonujemy zawsze używając do tego samowyzwalacza. Dzięki temu wyeliminujemy, prawie zawsze występujący w momencie wciśnięcia migawki lekkie poruszenie aparatu. Szczególnie duże znaczenie ma to w telefonach komórkowych jako że przycisk migawki aparatu jest w nich zazwyczaj dość oporny i łatwo może spowodować przez przyłożoną do niego siłę poruszenie się telefonu, co najczęściej prowadzi do zepsucia zdjęcia. Większość komórek ma predefiniowaną możliwość wykonania zdjęcia za pomocą samowyzwalacza – dlatego zachęcam do korzystania z niej.

at. punkt 04, 10
Lampa błyskowa – w aparatach fotograficznych wbudowanych w telefony mamy zazwyczaj do czynienia z dwoma typami „lamp błyskowych” jest to lampa diodowa (doświetlająca) oraz lampa ksenonowa (pretendująca do miana lampy błyskowej). W obu przypadkach ilość wyzwalanego światła jest niewielka, nieco lepsza przy użyciu lamp ksenonowych. Lampy doświetlające LED mają zazwyczaj dużo ładniejszą barwę i temperaturę światła, bardziej zbliżoną do naturalnej, natomiast lampy ksenonowe mają zazwyczaj barwę i temperaturę kolorów chłodną a nawet zimną. Mimo że lampa błyskowa w telefonie dalece odstaje od możliwości lamp wbudowanych nawet w proste cyfrowe aparaty kompaktowe, nie należy od razu skreślać jej z listy przydatnych elementów wyposażenia takiego aparaciku. Należy zawsze znać jej ograniczenia i możliwości, ale używana na bliską odległość i nie w zupełnych ciemnościach (jako lampa doświetlająca – nie oświetlająca) jest ona w stanie ładnie wypełnić światłem obiekty do odległości 1,2m – 1,5m od fotografującego.

Osobiście preferuję lampy diodowe dające cieplejsze światło, pomimo że są one słabsze od ksenonów. Producenci telefonów często stosują tutaj mały wybieg stosując podwójną lamę diodową.

Wykonując zdjęcia z użyciem lampy błyskowej, należy liczyć się ze znacznym skróceniem czasu pracy akumulatora telefonu. Szczególnie prądożerne są lampy ksenonowe, nieco mnie lampy doświetlające LED.
Zdjęcia obrazujące możliwości „lampy błyskowej” aparatów w telefonach komórkowych:
Po lewej zdjęcia wykonane przy normalnych (podstawowych) ustawieniach aparatem kompaktowym Sony Hx1, po prawej zdjęcia wykonane w tym samym miejscu telefonem z lampą doświetlającą LED model Nokia C-6.00
Sony Hx1 Nokia C-6.00

Sony Hx1 Nokia C-6.00
Przykład:
Do niedawna używałem telefonu NOKIA 6500 Slide, która właśnie miała wbudowaną zdublowana lampę doświetlająca LED. Sprawowała się ona bez porównania lepiej niż lampa LED pojedyncza, którą ten sam producent zastosował w modelu NOKIA C-6.00, pomimo że w tym modelu dioda ma moc równą sumie wartości dwóch z modelu 65000 Slide. 

at. punkt 05, 06, 07, 08, 09
Aparaty w komórkach nie radzą sobie w złych warunkach oświetleniowych – prawda w stu procentach (patrz zdjęcia powyżej), zagadnienie to wiąże się bezpośrednio z samą budową takiego aparatu, a szczególnie z niewielkimi wymiarami matrycy aparatu. Podobnie mały rozmiar matrycy wpływa fatalnie na ilość szumów przy nawet niewielkim podwyższeniu wartości ISO. Budowa aparatu, małej wielkości soczewek, niewielkich wymiarów matrycy, o wysokich szumach, determinuje również występowanie pojawiających się szczególnie przy wykonywaniu silnie skontrastowanych zdjęć znacznych aberracji fotochromatycznych.
Przykład pojawiających się na silnie skontrastowanym zdjęciu aberracji fotochromatycznych (zdjęcie celowo powiększone kilkukrotnie) fotografia wykonana za pomocą telefonu: Nokia C-6.00 Przykład chwiejnej geometrii zdjęcia wykonanego za pomocą aparatu wbudowanego w telefon – budynek po prawej „wali” się pochylając w lewo - fotografia wykonana za pomocą telefonu: Nokia 6500 Slide
Z tych samych powodów (słaba optyka) w aparatach fotograficznych w telefonach występują przekłamania poprawności geometrii obrazu. Jednak aby nie określać tej cechy jako wyłącznie występującej w takich aparatach, należy dodać że z takimi samymi kłopotami spotkamy się również w zdecydowanej większości tanich aparatów kompaktowych. Błędy te są szczególnie widoczne podczas wykonywania zdjęć obiektów geometrycznych, domów, znaków drogowych, drogi, szczególnie gdy znajdą się one w obszarze obrzeża zdjęcia.

at. punkt 11
Megapiksele..., a dokładnie ich ilość - temat rzeka. Jeden z najbardziej topowych sloganów reklamowych producentów telefonów, ale też i aparatów. W jednym i drugim bowiem przypadku licytowanie się na ilość megapikseli jest zupełnie bezsensowna i bezcelowa, o ile za rosnącą ilością pikseli nie idzie rosnąca wielkość matrycy. Upakowywanie coraz większej ilości megapikseli na miniaturowych matrycach oznacza bowiem że wielkość fizyczna pojedynczego piksela jest coraz mniejsza. Oznacza to że są one w stanie coraz mniej przyjąć światła, a ich duża ilość sprzyja powstawaniu szumów, oraz opisanych aberracji fotochromatycznych. 

Oczywiście nie oznacza że to że i odwrotna sytuacja byłaby właściwa, chodzi jedynie o zachowanie właściwego stosunku wielkości ilości pikseli do wielkości samej matrycy. Stąd nie zdziwmy się dy spotkamy się sytuacja że aparat wbudowany w telefon z matrycą 3,2 megapiksela, wykona lepsze jakościowo zdjęcia od wypasionego modelu mającego tychże megapikseli aż 10.
Przejście do kolejnej strony artykułu
powrót do strony głównej artukułów Mój kanał informacyjny RSS Prawa autorskie opis do pobrania jako PDF
strona głównao mniepodziękowaniagaleriafilmyartykułypoezjaprozaszlakiporadnik górołazau mniesprzętrecenzjeKonkursyschroniskaTwórczość wydanazasoby-linkikontakt