autorski tomik wierszy "Na krawędzi"
powrót do strony głównej witrynyinformacje o autorze witrynyPodziękowaniaprzejście do galeriiprzejście do działu z filmamiprzejście do działu z artykułamiprzejście do działu z moją poezjąprzejście do działu z moimi opowiadaniamiprzejście do działu z opisami szlakówporadnik górołazamini blog - aktualnie u mniesprzętrecenzje książekkonkursyBaza schronisk górskichTomik - "Na krawędzi"dział z zasobami do pobrania i linkamikontakt
 wywiad z Beatą Szczygieł:  „Chata z widokiem” – moja droga do marzeń...    data publikacji: 04.06.2016 artykuł do pobrania jako PDF (spakowany w Zip-ie)
 udostępnij artykuł: 
Pewną konwencją jest już by zaczynać wywiady od korzenia danej pasji, czy czynników, które doprowadziły do ważnych zmian w życiu... opowiedz nam więc może Beato coś o sobie, z tego co wiem urodziłaś się w Tychach, a Twoje losy początkowo nie były związane z górami?

Tak, to prawda. Moja droga w góry była długa i kręta, a miłość do nich narodziła się pewnej zimowej niedzieli.  Stojąc na szczycie Pilska z nartami na butach, spoglądałam na przeciwległą majestatyczną górę, której (dziś wstyd się przyznać) nazwy nie znałam. Po powrocie do domu, od razu sięgnęłam po mapy i tak oto odkryłam Babia Górę. Od tego momentu myśl, żeby tam dotrzeć mnie nie opuszczała. I tak pewnego wiosennego dnia  spakowałam plecak i wdrapałam się na szczyt. Miałam dużo szczęścia, bo udało mi się za pierwszym razem trafić na dobrą pogodę i znakomite widoki, tak zrodziła się moja wielka miłość do gór... Wracałam na Babią jeszcze wielokrotnie, ale też odkrywałam uroki innych pięknych miejsc w Beskidach.


„...Moja droga w góry była długa i kręta, a miłość do nich narodziła się pewnej zimowej niedzieli.  Stojąc na szczycie Pilska...”
zdjęcie po lewej, Beata w drodze na Pilsko, po prawej na szczycie Wielkiej Raczy, Beskid Żywiecki
Gdy Twoja ścieżka życia zawiodła Cię już w góry, jakie były Twoje z nimi relacje, za co szczególnie je cenisz...

To były dwa różne spojrzenia na góry... to o którym wspominałam wcześniej i takie nie do końca świadome, miejsca w jakim mi przyszło spędzić krótki okres dzieciństwa – gdyż moja mama pochodziła właśnie z takiej małej beskidzkiej wioski... wakacje u babci, to był standard – ale wtedy tych gór jakbym nie dostrzegała.


Beskid Śląski, na szczycie Klimczoka
Beskid Żywiecki, u stóp Diablaka (rejon Gówniaka) Beskid Śląski, Szyndzielnia
To późniejsze, takie świadome, dojrzalsze... świadome przede wszystkim tego, że góry potrafią przynosić nie tylko wrażenia otaczającego nas piękna, ale również przynoszą ukojenie, myśli zwalniają tempo, wszystko staje się proste, jesteś tylko ty i góry. Zgiełk miejskiego życia zostawiasz za sobą, zostawiasz też problemy, których w moim życiu namnożyło się do ilości niewyobrażalnych. I to było właśnie takie piękne i niezwykłe, że wystarczy spakować plecak i zostawiasz to wszystko za sobą, że się da zapomnieć choć na chwilę. To była ta magia gór, o której nie raz czytałam w książkach, słuchałam w muzyce... Harasymowicza wiersze wyśpiewywane przez górskich bardów i zespoły muzyczne...

„Wokół góry, góry i góry           
I całe moje życie w górach               
Ileż piękniej drozdy leśne śpiewają       
Niż śpiewak płatny na chórach           
Wokół lasy, lasy i wiatr   
I całe życie w wiatru świstach           
Wszyscy których kocham wita Was       
Modrzewia ikona złocista...„       

I tak tu właśnie jest...

„Bo w górach jest wszystko co kocham...”



„Bo w górach jest wszystko co kocham...”
Beskid Żywiecki, wędrując z Pilska na Krawców Wierch
Beskid Śląski – Klimczok
Z tego co wiem przez większość swojego życia, zamieszkiwałaś w dużym mieście, aż nagle odmieniłaś całkowicie swoją codzienność, swoje życie, opuszczając miasto i przeprowadzając się na wieś, jeśli to możliwe opowiedz czytelnikom, co zainspirowało Cię do tak przecież poważnej zmiany?

Całe moje życie przemieszkałam w Tychach. Kiedy tak sobie chodziłam po tych górkach, niejednokrotnie  zdarzyło się przenocować w jakimś schronisku bądź bacówce, właśnie wówczas przychodziły takie nieśmiałe myśli – jak cudownie byłoby zamieszkać w takim miejscu, praca i pasja w jednym... ale to wtedy było nie do zrealizowania, zupełnie poza moim zasięgiem. Życie jakie zostawiałam w mieście nie pozwalało mi na postawienie wszystkiego na jedną kartę.

Jednak jak to się mówi – ciągnie wilka do lasu... włócząc się po różnych pasmach górskich, dotarłam w Beskid Niski, a w nim do klimatycznego gospodarstwa agroturystycznego... takiego kopa wtedy dostałam do działania, że już mnie nic nie było w stanie zatrzymać. Jedna myśl mnie prowadziła – jeśli nie teraz, to nigdy. Miejskie życie tak bardzo mnie uwierało, że nie byłam w stanie dalej tam tkwić.




„Miejskie życie tak bardzo mnie uwierało, że nie byłam w stanie dalej tam tkwić...” – Beata większość życia mieszkała w Tychach (zdjęcie w środku i po prawej)
Gdy w sercu zakwitła ta myśl, gdy wiedziałaś już że chcesz uciec z wielkomiejskiego zgiełku, z pewnością musiałaś rozpocząć poszukiwania nowego miejsca, w którym mogłabyś odnaleźć to wszystko co leżało u podstaw wyprowadzki z miasta. Czy były to trudne i długie poszukiwania, a może od razu wiedziałaś gdzie chciałabyś zapuścić nowe korzenie?

Oczarował mnie Beskid Niski, taki niezadeptany ludzką stopą i wciąż tajemniczy, ale nie mogłam tam przeprowadzić swojego dotychczasowego życia. Na ten krok decydowali się przecież ze mną również moi najbliżsi, stąd ich zdanie również było bardzo ważne. Siedząc nad mapami określiliśmy rejon. Okazało się, że Beskid Mały może być równie ciekawy co wspomniany wyżej Beskid Niski. Nie pozostało nic innego jak wsiąść w auto i udać się w poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi. Czas gonił... również mój czas biologiczny. Wiedziałam, że poszukiwania nie mogą trwać w nieskończoność – ostatecznie trwały one trzy miesiące.

Odwiedzonych kilkadziesiąt miejsc, żadne nie było „tym”, aż nagle odkrycie – pola i łąki na południowym stoku z przepiękną panoramą w maleńkiej miejscowości Kocoń, bez drogi dojazdowej. To będzie tu albo nigdzie. No i poszło... przez jednego z mieszkańców dotarłam do właściciela działki, okazało się, że jest na sprzedaż, całe moje miejskie życie zlikwidowałam w miesiąc – to był bilet w jedną stronę. Przeprowadzka do wynajętego pokoju i rozpoczęcie budowy...

„ A jeśli dom będę miał, to będzie bukowy koniecznie...” – nuciłam sobie słowa piosenki Wojtka Belona... tak marzenia zaczęły się spełniać...


„Odwiedzonych kilkadziesiąt miejsc, żadne nie było „tym”, aż nagle odkrycie – pola i łąki na południowym stoku z przepiękną panoramą w maleńkiej miejscowości Kocoń,
bez drogi dojazdowej...” – niewielka wieś Kocoń, otulona szczytami Beskidu Małego, oraz Pasma Pewelskiego, oczarowuje spokojem i malowniczymi widokami...
Osiadłaś ostatecznie w niewielkiej, podgórskiej wiosce Kocoń, która swym charakterem, położeniem i zapewne tempem codziennego życia jest skrajnym przeciwieństwem dużych miast... powiedz nam dlaczego akurat to miejsce tak bardzo Cię zauroczyło, opowiedz nam o tym miejscu...

Oj tak, tempo życia jest zupełnie inne, a miejsce... haha, trzeba przyjechać i zobaczyć, a odpowiedź sama się nasunie. Jestem tu już dwa lata i teraz jestem pewna że wybór był trafiony w punkt... te wszystkie wschody i zachody słońca, rozgwieżdżone niebo nad nami, dymiąc góry po deszczu, poranne mgły snujące się po okolicznych łąkach i lasach... majowe zapachy wiosny... łąki pełne ziół i polnego kwiecia. Przestrzeń niczym niezmącona... sarny, zające, bażanty, które można obserwować bez użycia lornetki, bo podchodzą czasem pod same okna, to wszystko mam bez wychodzenia z domu... a to co można zobaczyć ruszając się niewiele dalej jest równie piękne, a może i piękniejsze... można by tak godzinami opowiadać.


„...te wszystkie wschody i zachody słońca, rozgwieżdżone niebo nad nami, dymiąc góry po deszczu, poranne mgły, majowe zapachy wiosny...”
– spokój i piękno, to cechy nowego miejsca do życia Pani Beaty, wsi Kocoń.
W Koconiu, w Twym nowym domu, poszłaś o krok dalej, chcąc piękno tego miejsca udostępnić innym, tworząc gospodarstwo agroturystyczne, zaoferowałaś noclegi turystom, powiedz nam coś więcej o genezie tego pomysłu, oraz jak nazywa się gospodarstwo i skąd akurat taka nazwa?

Kiedy tak sobie budowałam... wróciły myśli sprzed lat, może by tak podzielić się tym pięknem i pasją z innymi? Będąc już na etapie kończenia ostatniego poziomu domu, doszłam do wniosku, że trzy pokoje mogłabym odstąpić na potrzeby tak zwanej agroturystyki... miejsce nazwaliśmy „Chata z widokiem”, bo jak okiem sięgniesz, to przednie widoki masz zagwarantowane...


W malowniczej wiosce Kocoń, Pani Beata wybudowała swój nowy dom, a piękno którego go otacza, postanowiła udostępnić również innym,
udostępniając dla turystów trzy pokoje, oferujące łącznie 9 miejsc noclegowych. Stylowy dom, pięknie wpisujący się w okoliczny pejzaż zyskał nazwę „Chata z widokiem”
– „bo jak okiem sięgniesz, to przednie widoki masz zagwarantowane...”
Pomówmy więc proszę teraz o „Chacie z widokiem”, co oferuje ona chętnym na nocleg turystom? Jakie są pobliskie atrakcje?

Dom usytuowany jest przy niebieskim szlaku na Leskowiec, stąd dla miłośników górskich wędrówek baza wypadowa idealna. Jednak pobyt u nas to nie tylko włóczęga po pobliskich szlakach Beskidu Małego, czy Pasma Pewelskiego, każdy znajdzie tu coś dla siebie.


„Chata z widokiem” usytuowana jest u podnóża Beskidu Małego, oraz pobliskiego Pasma Pewelskiego. Nieopodal chaty znajduje się niebieski szlak na Leskowiec,
 to idealna baza wypadowa do górskich włóczęg, tu od lewej: Beskid Mały, szlak na Leskowiec z Łamanej Skały, ośrodek narciarski Czarny Groń (jeden z kilku w pobliżu chaty)...
...rezerwat Łamana Skała, oraz szczyt Leskowca – widok w kierunku Gancarza
Cała oferta jest zawarta na naszej stronie www.chatazwidokiem.com.pl w dziale – atrakcje w rejonie. Tam można znaleźć wszystkie informacje dotyczące atrakcji jakie czekają na turystów w okolicy. Serdecznie zapraszam do lektury.


Beskid Mały, szczyt Leskowca, po prawej Schronisko PTTK pod Leskowcem...
...okolice „Chaty z widokiem” to nie tylko góry, nieopodal w odległości około 16km znajduje się duży, sztuczny zbiornik wodny
– jezioro żywieckie, będące idealnym miejscem do odpoczynku, ale też uprawiania sportów wodnych...


Rejon chary, oferuje mnóstwo pięknych ścieżek spacerowych, oraz atrakcji historycznych, tu skansen w Ślemieniu (2km od Chaty)


...zachód słońca widziany z „Chaty z widokiem” Okolice o każdej z pór roku oferują inny wymiar piękna...
Beato z tego co wiem „Chata z widokiem” to nie tylko miejsce do spania, gościom oferujesz również pełne  wyżywienie, przygotowywane przez własnoręcznie prze Ciebie, ale nie koniec na tym, z informacji zawartych na stronie chaty www.chatazwidokiem.com.pl znalazłem „pysznie” prezentujące się zdjęcia, oraz informację że  istnieje możliwość degustacji przez gości Twoich własnych wyrobów, w tym chleba, przetworów owocowych, marynat, oraz innych smakołyków, możesz nam coś powiedzieć o tej pasji?

Jak najbardziej, można się u nas pożywić nie tylko widokami, ale również i domową tradycyjną kuchnią. Od lat preferuję i poszukuję jak najmniej przetworzonych produktów. Posiadając już w tej chwili własne możliwości poszłam o krok dalej i to co potrafię robię sama – między innymi własne wędliny, czy sery... Pozostałe produkty przywożę z zaprzyjaźnionych gospodarstw, w których można zakupić smaczne, pozbawione konserwantów i innej chemii jedzenie. W miarę własnych możliwości, kiedy uporam się z ostatnimi kosmetycznymi  pracami w domu, chcę zająć się ogrodem i uprawą własnych produktów. Wczesną wiosną zaczęłam sadzić drzewka owocowe... marzy mi się pasieka, kilka owieczek – to wszystko przede mną, bo nie da się na raz wszystkiego stworzyć – przecież od wbicia łopaty pod fundamenty nie minęły jeszcze  2 lata...




„...można się u nas pożywić nie tylko widokami, ale również i domową tradycyjną kuchnią...”
– Beata raczy swych gości nie tylko ciepłem domowym chaty, atmosferą którą tworzy, lecz również własnej roboty przetworami.
Sama robię dżemy, soki, marynaty wszelkiego rodzaju... ten sezon zaczęłam od miodku z mniszka lekarskiego, nastawiony jest już syrop z pędów sosny, a za płotem zaczyna kwitnąć czarny bez, z którego za chwilę powstaną pyszne soki... Pasję do takiego właśnie życia miałam w sobie od zawsze... chyba wyssałam ją z mlekiem matki, a teraz kiedy dodatkowo miejsce, w którym żyję daje mi takie możliwości – rozwija się ona samoistnie...



Domowe wyroby i przetwory, wolne od wszelkich sztucznych, chemicznych dodatków – to jedna z wielu pasji Beaty, której owoce poznać mogą chatowi goście...
Z zasłyszanych wieści wiem że chata szczególnie ceniona jest za domową atmosferę, to wspaniała cecha, której brak w sterylnych, nastawionych wyłącznie na zysk, dużych pensjonatach i hotelach... co szczególnie chciałabyś aby Twoi goście wspominali z pobytu w chacie?

Właśnie tą domową atmosferę i dobre smaki – chcę żeby było to miejsce, w którym można odpocząć i czuć się swobodnie. Nie jestem nastawiona na biznes, to ma być klimatyczne miejsce – dlatego są tylko trzy pokoje dla gości, maksymalnie łącznie mieszczące dziesięć osób. Cisza, odpoczynek... ja sama cenię to najbardziej w życiu i to chciałabym zaoferować swoim gościom.



„ A jeśli dom będę miał, to będzie bukowy koniecznie...” – i w istocie taka właśnie jest „Chata z widokiem”
oferująca na wyciągnięcie ręki majestatyczne cuda natury, a w chacie ciepłą domową atmosferę tworzoną przez Beatę.
Z pewnością tak właśnie będzie, pozostaje mi więc tylko życzyć by chata zawsze miała komplet miłych gości, a Wam by była ona zawsze Waszym ukochanym miejscem na ziemi. Wszystkich zaś, którzy szukają miejsca, w którym będą mogli odpocząć od zgiełku miast, od życia w nieustannym pośpiechu, w pięknej podgórskiej miejscowości, zachęcam do odwiedzania „Chaty z widokiem”. Dziękuję serdecznie Beato za rozmowę.

Dziękuję i zapraszam do odwiedzenia „Chaty z widokiem”.


Beata, zawsze pełna empatii, radości i sił, którymi zaraża innych, osoba która nie bała się zmienić swego życia i postawić na marzenia,
z których zrodziła się „Chata z widokiem” w malowniczej wsi Kocoń – miejsca które z pewnością warto odwiedzić...
LINKI:
Informacja prawna: fotografie wykorzystane w artykule są prywatną własnością Pani Beaty Szczygieł i nie mogą być pobierane, kopiowane, rozpowszechniane, ani przetwarzane bez jej zgody, równocześnie autor tekstu serdecznie dziękuję Pani Beacie za udostępnienie na potrzeby tego wywiadu fotografii z własnych zbiorów.
tekst i opracowanie: Sebastian Nikiel 03.06.2016 / zdjęcia Beata Szczygieł www.chatazwidokiem.com.pl 
Prawa autorskie artykuł do pobrania jako PDF (spakowany w Zip-ie)  udostępnij artykuł: 
START
O MNIE – JAK POMÓC
O MNIE
MOJA HISTORIA WALKI Z CHOROBĄ
JAK POMÓC
DATKI
ULOTKI
OFIAROWANIE 1%
BANERY DO POBRANIA
DANE FUNDACJ

ARTYKUŁY
ARTYKUŁY 2014
ARTYKUŁY 2013
ARTYKUŁY 2012
ARTYKUŁY 2011
ARTYKUŁY 2010


PROZA

RECENZJE
PODZIĘKOWANIA

U MNIE

POEZJA
POEZJA 2014
POEZJA 2013
POEZJA 2012
POEZJA 2011
POEZJA 2010

POEZJA 2009
POEZJA 2008
POEZJA 2007
POEZJA 2006
POEZJA 2005
POEZJA 2003-04

GALERIA
FILMY
RĘKODZIEŁO
PORADNIK

SPRZĘT

KONKURSY


KUP TOMIK
TOMIK NA KRAWĘDZI
TOMIK POZA KRAWĘDZIĄ
SZLAKI
BESKID ŚLĄSKI
BESKID MAŁY
BESKID ŻYWIECKI
GORCE I PIENINY
TATRY WYSOKIE PL
TATRY ZACHODNIE PL
TATRY  SŁOWACKIE

POLITYKA COOKIES
SCHRONISKA
POLSKIE BESKIDY
BIESZCZADY
GORCE I PIENINY
SUDETY
POLSKIE TATRY
SŁOWACKIE TATRY
POZOSTAŁE

LINKI - ZASOBY

KONTAKT
Copyright © 2009 - 2016 by Sebastian Nikiel  ·  kontakt: s.nikiel.mojegory@gmail.com