Jak
się to zaczęło... cóż zaczęło się od luźnych, zrazu nieśmiałych
myśli. Zrodziły się one z konieczności, gdy moja choroba wciąż
postępując, doprowadziła mnie i moją rodzinę do sytuacji gdy zużyliśmy
już wszelkie dostępne zasoby finansowe, gdy ja sam utraciłem pomimo
upartych starań zdolność do pracy...
Jednak nawet wówczas zwlekałem, wahałem się, zastanawiałem...
nie potrafiłem przełamać wewnętrznych oporów, wyjść z moją walką
do Ludzi...do Was. Nie chodziło tu o butę, o źle pojętą dumę, lecz o
wstyd... wciąż bowiem towarzyszyły mi myśli o innych ciężko chorych
ludziach, o tylu potrzebujących... czy więc ja sam miałem prawo moralne
prosić o pomoc... ta myśl uporczywie mnie prześladowała, a tymczasem
nasza sytuacja szybko się pogarszała. Koszty leczenie, zabiegów
rehabilitacyjnych, zakupu sprzętu ortopedycznego, niezliczonych
konsultacji wciąż rosły.
Tak umknęło ponad pół roku... końcem 2008, a początkiem 2009
roku, choroba zaatakowała w nowym okrutnym wymiarze, wreszcie
odsłaniając też swoje oblicze – borelioza. Zrazu wierzyłem że
pokonam ją dzięki standardowemu leczeniu... jak bardzo się myliłem
szybko się przekonałem. I tak dobrnąłem do momentu gdy stanąłem przed
murem którego już nie mogłem pokonać sam. W tamtym czasie
pojawiła się na mojej drodze
Ewelina Wójcik, to Ona pierwsza dopingowała mnie do rozpoczęcia zbiórki, zaraz potem pojawił się
Szymon Kalinowski.
Tak więc zapadła decyzja, chcę walczyć, chcę pokonać chorobę... i
zacząłem poszukiwania fundacji która przygarnęłaby mnie pod
swoje skrzydła.
Końcem 2010 roku po niełatwych poszukiwaniach trafiłem nareszcie pod skrzydła
Fundacji Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko”. Wkrótce potem trafiła na moją stronę prośba o pomoc... i tak zacząłem nowy etap tej trudnej walki.
Była / jest to dla mnie wciąż nową sytuacja której się
„uczę”...uczę się mówić o sobie, dzielić moimi
doświadczeniami. Nauka ta byłaby zapewne o wiele trudniejsza gdyby nie
naprawdę duże grono wspaniałych ludzi o wielkich sercach i otwartych
umysłach, jakich los wówczas postawił i stawia do dziś na mojej
drodze. Jak wspomniałem powyżej, była wśród nich na początku
Ewelina Wójcik, oraz
Szymon Kalinowski. Administrował On portalem
www.toposfera.pl
gdzie za jego sprawą znalazł się mój baner z prośba o pomoc.
Również dzięki niemu trafiłem do kolejnych niezwykłych ludzi jak
administratorzy innego znanego portalu górskiego –
www.e-gory.pl.
Równocześnie w tym samym czasie napisał do mnie redaktor
Kroniki Beskidzkiej
gdzie zamieszony został tekst z przeprowadzonego ze mną wywiadu. Był to
mój pierwszy kontakt z prasą, wyjątkowa, ważna i pouczająca dla
mnie chwila. Również prawie od samego początku towarzyszy mi w
mojej walce, wówczas sama intensywnie walcząca o możliwość
powrotu do zdrowia Ewelina Wójcik, która następnie po
zakończeniu własnej akcji, uczyniła rzecz wspaniałą, kontynuuje swą
walkę dla innych, dla wszystkich potrzebujących pomocy za pomocą akcji
którą stworzyła -
„Chcę Chodzić”
Ogromnego wsparcia tuż po rozpoczęciu mojej walki udzieliła mi również
Fundacja Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki.
Był to dla mnie gest – pomoc o szczególnym znaczeniu
i wydźwięku emocjonalnym, gdyż nadszedł on ze strony gremium ludzi
wśród których znaleźć można nazwiska wielkich ikon
polskiego alpinizmu i himalaizmu. Ludzi przeze mnie podziwianych i
cenionych. Dziś wiem że właśnie te momenty pozwoliły mi wówczas
uwierzyć że kierunek na który się zdecydowałem, walką
którą podjąłem, oraz jej upublicznienie było dobrym wyborem.
Stopniowo z ust do ust, moja historia trafiała do coraz szerszego
gremium ludzi. Nie było łatwo i zapewne nie byłoby to możliwe gdyby nie
Ci wszyscy którzy w codziennym zwariowanym pędzie życia, nie
zatrzymali się na chwilę i nie poświęcili nieco uwagi mojej osobie.
Dzięki nim wszystkim moje banery trafiały na coraz to liczniejsze
portale.
W końcu na mojej drodze pojawił się
Marek Bytom, wraz z ważnym wydarzeniem górskim -
„IV Wyrypą Beskidzką” (
patrz artykuł)
którą jako organizator zadedykował mojej walce. Wkrótce
potem pojawił się kolejny fascynujący człowiek z którym do dnia
dzisiejszego utrzymuję serdeczny kontakt –
Kuba Terakowski. Poświęcił On mojej sprawie XXI edycję prowadzonego przez niego od szeregu lat rajdu górskiego -
„Marszon” (
patrz artykuł). Nie poprzestał jednak na tym, wkrótce potem przeprowadził On ze mną wywiad, który ukazał się na łamach
miesięcznika górskiego NPM (
patrz podziękowania).
I na tym nie koniec początkiem roku 2012 zadedykował mojej walce
kolejny ze swoich projektów – zimowy rajd górski
„XV Zimak” (
patrz podziękowania).
W moją akcję włączyło się również wiele innych portali
internetowych, jak i osób prywatnych, zamieszczając moją
historię i banery na swych witrynach, blogach, dzieląc się nią z
innymi. Nie sposób Wszystkich ich tu teraz wymienić, znajdziecie
jednak ich adresy w tabelce w dziale
„Podziękowania”.
Wiele osób nie wyróżnionych w tym dziale, pisało do mnie
dzieląc się ze mną własną historią, przeżyciami, myślami, oraz ciepłym
słowem – słowom równie ważnym jak każda złotówka
jaką udało się zebrać, gdyż ofiarowywały one współczucie,
wsparcie, oraz umacniały w wierze że to co robię, walka którą
prowadzę ma sens.
Na szczególne wyróżnienie zasługuje tutaj również postawa
P.Moniki Cybart właścicielki firmy Ancom Sp.z o.o. będącej przedstawicielem na nasz kraj firmy
Bledsoe
produkującej ortezy z których korzystam. Ofiarowała mi Ona
zaawansowany model ortez wymienionej firmy, co pozwala mi wciąż
powracać w tak drogie góry (szczegóły zostały opisane w
zakładce
„Podziękowania”).
Podczas akcji
M.Bytoma i
K.Terakowskiego
do walki włączyli się wspaniałomyślnie Gospodarze wielu schronisk
górskich rozlokowanych wzdłuż tras rajdów, a
niektórzy z nich jak
Gospodarze Schroniska Trzy Korony, oraz
Schroniska na Kudłaczach, zorganizowali akcję
„Weekend dla Sebastiana”
gdzie część z dochodów zgromadzonych podczas danego weekendu
została przekazana na moje dalsze leczenie. Również Gospodarze
Schroniska PTTK Rysianka
wykazali się wielkim sercem i daleko idącym zrozumieniem, nie tylko do
dziś utrzymując ze mną kontakt, ale pomimo że rajd którego
sprawa dotyczyła dawno się skończył (IV Wyrypa Beskidzka), zechcieli
przyjąć po raz kolejny pod swój dach moje ulotki.
Wiele portali które wsparły mnie w mojej walce, zdecydowało się
zamieścić również nie tylko mój baner, ale obszerny tekst
opisujący moją historię, a niektóre z nich jak choćby
www.stopquadom.pl dzięki zaangażowaniu redaktora portalu
Bartosza Radwana na łamach witryny umieściły obszerny wywiad ze mną.
Wszyscy oni mają swój ogromny wkład w to że wciąż mimo
narastających przeciwności trwam, że mogę co miesiąc wykupić tak
niezbędne leki, opłacić rehabilitację, niezliczone badania i
konsultacje. Również dzięki nim możliwe było zakupienie nowych
ortez, w chwili gdy stare odmówiły posłuszeństwa, w chwili gdy
realną stała się groźba stałego uwięzienia mnie w domu.
Tyle miejsc, stron, mediów, osób... doprawdy nie
sposób Wszystkich ich wymienić... Wszyscy Oni jednak bez względu
na to co zrobili, czy było to poświęcenie mojej walce tak dużej akcji
jak „Marszon” czy zwykły, szczery i ciepły mail, zajmują
szczególne miejsce w moim sercu – dziękuję.
Pieniądze które udało się zebrać jak pisałem powyżej pozwoliły
mi nie tyko przetrwać miniony czas, ale rozpocząć kolejną trudną,
kluczową antybiotykoterapię. Pozwoliły mi również wciąż
trzymając podniesione czoło wobec niszczącej choroby, a czasem nawet
wyrywając jej drobne chwile móc być tam gdzie me serce odżywa
– w górach.
Przede mną kolejne dni, tygodnie i miesiące, być może lata walki, wiem
że nie będzie ona łatwa, wiem że nadejdą też dni które jadem
zatruwają serce i wiarę w zwycięstwo, gdy nasilone, trwające całymi
tygodniami objawy powodują że zaczynam uginać się pod ich
ciężarem...ale to właśnie wówczas Wasza wiara, wsparcie i pomoc
pozwala mi za każdym razem podnieść się, strząsnąć proch i ruszyć
dalej...
Serdecznie Dziękuję...
Sebastian Nikiel