autorski tomik wierszy "Na krawędzi"
powrót do strony głównej witrynyinformacje o autorze witrynyPodziękowaniaprzejście do galeriiprzejście do działu z filmamiprzejście do działu z artykułamiprzejście do działu z moją poezjąprzejście do działu z moimi opowiadaniamiprzejście do działu z opisami szlakówporadnik górołazamini blog - aktualnie u mniesprzętrecenzje książekkonkursyBaza schronisk górskichTomik - "Na krawędzi"dział z zasobami do pobrania i linkamikontakt
 artykuł: "Wywiad z Anną Krypą - Krypa na Antarktydę"                           artykuł do pobrania jako PDF (spakowany w Zip-ie)

  data  publikacji: 21.02.2014  
Na początek opowiedz może coś o sobie. Jak zaczęła się Twoja przygoda z górami, od kiedy trwa? Jakie były początki ich eksploracji? Czy był ktoś w Twoim życiu, kto wskazał Ci do nich drogę, zainspirował?

Pierwszy raz pojechałam w Tatry, kiedy kończyłam szkołę podstawową, można więc powiedzieć że stosunkowo późno. Wszystkie wcześniejsze wakacje spędzałam z rodzicami nad morzem, właściwie rok w rok w tym samym miejscu. Może dlatego, kiedy znalazłam się na szlaku, weszłam na pierwszą górę, zobaczyłam pod stopami te niewiarygodne przestrzenie i krajobrazy, od razu się zakochałam. Pamiętam ten moment zachwytu i to przeświadczenie, że nie ma odwrotu – że jest to miłość na całe życie.

Później bardzo często jeździłam w góry, głównie w Tatry lub Bieszczady. Przy bardziej eksponowanych trasach zaczęłam mieć drobne problemy z lękiem wysokości, co wyjątkowo mnie irytowało, dlatego postanowiłam „coś z tym zrobić”. Wtedy zapisałam się na kurs ściankowy, który zupełnie odmienił moją górską przygodę i tak naprawdę dopiero ją rozpoczął.

KLIKNIJ BY POWIĘKSZYĆ
Anna Krypa podczas wspinaczki - Tatry Polskie (fot. Kamil Tamiola) Anna na najwyższym szczycie Etiopii - Ras Dashen 4550 m n.p.m.
(fot. Marek Kulawiak)

W 2010 roku zdobyłam się na odwagę i pojechałem do Etiopii, aby zdobyć najwyższy szczyt kraju. To było moje pierwsze doświadczenie z wyższymi górami i pierwsze zetknięcie z dolegliwościami choroby wysokościowej. Całe szczęście obyło się bez wielkich problemów i skończyło jedynie na łykaniu aspiryny. Wkrótce później przyszła kolej na marzenie każdego zakochanego w górach wędrowca, czyli na Himalaje. Wraz ze znajomymi pojechaliśmy do Nepalu na kilkunastodniowy trekking w rejonie Everestu, gdzie udało nam się wejść na trzy przełęcze o wysokości przekraczającej 5000 m n.p.m., szczyt Kala Pathar (5550 m n.p.m.) oraz oczywiście odwiedzić bazę pod najwyższym szczytem świata (Everest Base Camp). To było naprawdę niesamowite doświadczenie!

KLIKNIJ BY POWIĘKSZYĆ
Himalaje (fot. Maurycy Męczekalski) Himalaje - Everest Base Camp (fot. Agnieszka Godlewska)

Po Etiopii i Himalajach zaczęłam z jednej strony pasjonować się śnieżnymi, zimowymi krajobrazami, ośnieżonymi górami, a z drugiej strony całkowicie oszalałam na punkcie Afryki. Postanowiłam połączyć te dwa tematy (co nie było łatwe) i pojechać do Ugandy, aby wejść na najwyższy szczyt tego kraju, znajdujący się w górach Ruwenzori. Ponieważ na sam wierzchołek prowadzi trasa przez lodowiec, postanowiłam wcześniej wybrać się na kurs turystyki zimowej, aby należycie się do wyjazdu przygotować. Wtedy jeszcze bardziej zakochałam się w zimowych górach i lodowych krajobrazach. Margherita Peak (5109m n.p.m.) został oczywiście zdobyty, a mnie udało się pogodzić dwie pasje.
KLIKNIJ BY POWIĘKSZYĆ
Na najwyższym szczycie Ugandy - Margherita Peak 5109m n.p.m.
(fot. Jacek Cyranek)
Mount Everest / Sagarmatha (fot. Anna Krypa)

Na koniec chciałabym jeszcze opowiedzieć pewną anegdotę. Kiedy już często jeździłam w góry (chyba przed jakimś wyjazdem w dalsze rejony świata), mój tata powiedział mi, że jak byłam mała, dostałam czekoladę od Wandy Rutkiewicz, z którą on współpracował. Ja zupełnie tego faktu nie pamiętałam, bo byłam za mała, ale teraz – kiedy o tym myślę, zawsze ciepło się uśmiecham i jest mi ogromnie miło, pomimo że to tylko drobiazg.

Pomówmy jeszcze o Twoich pasjach, prócz gór jest wśród nich fotografia. Na polu tym odnosisz znaczące sukcesy, a prowadzona przez Ciebie witryna pełna jest niezwykłych, pięknych fotografii... Czy możesz opowiedzieć czytelnikom, jakie miejsce zajmuje ona w Twoim życiu?

Jednym z pierwszych moich aparatów był kultowy „Zenit”, z którym biegałam, odkąd pamiętam. :) Także fotografia to dla mnie coś naturalnego. Mój tata ma wykształcenie w tym kierunku, dlatego już jako mała dziewczynka umiałam obsługiwać aparat fotograficzny. Później moje pasje artystyczne bardzo się rozwinęły, co zaowocowało nauką w Liceum Plastycznym, a następnie obroną pracy magisterskiej na Wydziale Grafiki Europejskiej Akademii Sztuk. Przez cały ten czas fotografowałam i wciąż się uczyłam, dlatego moje zdjęcia to po prostu naturalna kolej rzeczy, z której rozwinęła się następna, ogromna pasja.

Bardzo dziękuję za miłe słowa. Ja jednak wciąż uważam, że mogłabym jeszcze coś poprawić i cały czas do tego dążę, dlatego podczas każdej podróży robię tysiące zdjęć i „zamęczam” miłośników mojego bloga. :)

To ja dziękuję Aniu, że mamy możliwość zobaczyć te wszystkie niezwykłe miejsca. Jeśli więc miałoby to być nazwane „zamęczaniem”, sądzę, że większość z osób kochających góry i naturę bardzo by sobie takiego zamęczania życzyła. Niedawno otrzymałaś pierwszą nagrodę w konkursie fotograficznym „Miłość ma różne oblicza”. Co zainspirowało Cię do wykonania tego zdjęcia?

To prawda, jakiś czas temu otrzymałam główną nagrodę w polskim konkursie „Miłość ma różne oblicza”. Zostałam też wyróżniona w konkursie międzynarodowym IPA 2012 International Photography Awards Competition. Zdjęcia, które prezentowałam w obu konkursach przedstawiały ludzi mieszkających we wsi Poręba nad Bugiem. Jeżdżę tam co roku na rodzinną działkę i tak naprawdę były to osoby, które dobrze znałam – po prostu sąsiedzi. Chciałam pokazać w moich fotografiach piękno wewnętrzne człowieka, więź i uczucie łączące starszych małżonków. Wydaje mi się, że w moich pracach udało się uchwycić to, co ulotne i skłonić odbiorcę do przemyśleń na temat życia, skromności, miłości i przemijania.

Jeśli natomiast chodzi o fotografię górską, to w 2012 roku kilka moich zdjęć zakwalifikowało się do wystawy na Biennale Fotografii Górskiej w Jeleniej Górze.
KLIKNIJ BY POWIĘKSZYĆ
Zdjęcie Anny Krypy które otrzymało I nagrodę
 w konkursie fotograficznym „Miłość ma rożne oblicza”
Fotografie Anny Krypy zostały zakwalifikowane do wystawy
w prestiżowym konkursie „Biennale Fotografii Górskiej w Jeleniej Górze”

W swoich podróżach po wielu krajach całego świata odwiedziłaś już mnóstwo niezwykłych miejsc. Które z nich wspominasz ze szczególnym sentymentem, do którego z nich chciałabyś jeszcze powrócić?

To bardzo trudne pytanie, bo podczas każdej podróży jest coś, co mnie coś zachwyca i kiedy wracam do domu, to zawsze chciałabym wrócić w dane miejsce. Może odpowiem w inny sposób. Dotychczas wróciłam tylko w jedno miejsce – do Kapsztadu w RPA. Jest to moim zdaniem absolutnie najpiękniejsze miasto, jakie widziałam. Z jednej strony malownicze góry, a z drugiej – Ocean Atlantycki. Cudowny klimat, fantastyczni ludzie i przepyszne jedzenie. No i oczywiście niesamowita Góra Stołowa, która została uznana za jeden z nowych cudów natury. Nie wiem, gdzie jeszcze uda mi się dotrzeć, ale wydaje mi się, że do Kapsztadu jeszcze przynajmniej raz się wybiorę. :)

KLIKNIJ BY POWIĘKSZYĆ
Góra Stołowa w Kapsztadzie RPA (fot.Anna Krypa) Anna Krypa w Himalajach (fot. Piotr Boczek)

Przejdźmy teraz do zgłoszonego przez Ciebie projektu wyprawy pod nazwą „Krypa na Antarktydę” w Memoriale Piotra Morawskiego „Miej odwagę”, który nagradza co roku grantem finansowym najlepsze projekty wypraw wspinaczkowych, narciarskich lub podróżniczych. Twój projekt przewiduje samotną wyprawę na „siódmy” kontynent naszej planety, miejsca wyjątkowo pięknego, wciąż odizolowanego od destrukcyjnych wpływów cywilizacji, ale też wymagającego i niebezpiecznego... Powiedz skąd ten pomysł, czemu akurat Antarktyda?

Tak, w tym roku postanowiłam zgłosić się do Memoriału Piotra Morawskiego „Miej odwagę” i powalczyć o moje wielkie marzenie! Śnię o tym, by zobaczyć siódmy kontynent i na nim stanąć. Ostatnio bardzo zatęskniłam za śnieżnymi i lodowymi krajobrazami, przestrzenią, powietrzem i nieskażonym przez człowieka środowiskiem. Postanowiłam wybrać się w taką podróż sama, bez polskich kompanów i przyjaciół, gdyż chciałabym jeszcze mocniej i głębiej doświadczyć tej niesamowitej przygody. Poza tym mogłabym po raz kolejny pokazać, że kobieta może fantastycznie podróżować w pojedynkę. Prawdą jest to, że Antarktyda jest miejscem bardzo wymagającym i niebezpiecznym, a ja nie mam doświadczenia na „wodzie”, a raczej „na lądzie” i w górach, dlatego w Ushuaia (najbardziej wysuniętym mieście na południe na świecie) zaplanowałam dołączenie do specjalistycznego statku ekspedycyjnego na siódmy kontynent. Trasa wiedzie przez wzburzone wody owianej złą sławą cieśniny Drake'a, gdzie ponoć co kilka dni zdarzają się sztormy, a fale mogą osiągać niemal 4 metry, także sama podróż byłaby niezmiernie emocjonująca i niebezpieczna. Wydaje mi się, że to mogłaby być fantastyczna przygoda pełna wydarzeń znacząco podwyższających poziom adrenaliny.


KLIKNIJ BY POWIĘKSZYĆ
Fotografie Anny Krypy zostały zakwalifikowane do wystawy w prestiżowym konkursie „Biennale Fotografii Górskiej w Jeleniej Górze”

Czy możesz nam powiedzieć coś na temat samego przebiegu projektu, skąd zamierzasz wyruszyć, jaki będzie dalszy przebieg wyprawy? Co jest jej głównym celem?

Pierwszy przystanek zaplanowałam w „boskim” Buenos Aires, później lot do Ushuaia, najbardziej wysuniętego miasta na południe na świecie, skąd udam się w rejs na Antarktydę, przemierzając wzburzone wody cieśniny Drake'a i poznając nieprawdopodobne krajobrazy oraz interesujące zwierzęta żyjące w rejonie siódmego kontynentu. Chciałabym, aby moja wyprawa oprócz zebrania niesamowitego materiału fotograficznego, miała na celu wspomnienie Henryka Arctowskiego – polskiego geografa, geologa, glacjologa i przede wszystkim podróżnika związanego z badaniami terenów polarnych. Jego nazwisko zostało upamiętnione w wielu nazwach geograficznych, miedzy innymi na Antarktydzie.

Powiedz proszę, jak można Cię wesprzeć w drodze ku realizacji tego marzenia? Do kiedy i jak można głosować na Twój projekt?

Mój projekt można wesprzeć w bardzo prosty sposób – oddając na mnie swój głos na stronie Memoriału. Głosowanie jest całkowicie darmowe i trwa do końca lutego. Dodatkową premią dla każdego głosującego jest rabat na specjalistyczną odzież sportową i outdoorową. Wystarczy tylko wejść na stronę http://www.miejodwage.pl/zgloszenia.php?!=woda&id=131, kliknąć w button „Oddaj głos” pod moim zdjęciem, następnie wpisać w okienko swój adres e-mail, po czym  potwierdzić swój głos, klikając w link aktywacyjny, który przyjdzie na skrzynkę mailową. (Uwaga! Wiadomość od organizatora może trafić do spamu, trzeba to sprawdzać). To wszystko!

Głosowanie trwa cały miesiąc (do końca lutego 2014) i w tym czasie to właśnie internauci decydują, które 20 wypraw dostanie się do drugiego etapu. Dopiero wtedy komisja wybierze jedną z tych 20 wypraw, która zostanie sfinansowana. Wyznaję zasadę małych kroków, więc póki co ogromnie bym chciała wejść chociaż do finału i nie odpaść w internetowym głosowaniu. Gdyby niestety tak się stało, komisja nawet nie zapozna się z projektem i kosztorysem mojej wyprawy.

Dla głosującego to jedynie kilka sekund, a dla mnie może to być spełnienie marzenia. Także zachęcam każdego, kogo zainteresuje projekt wyprawy do wsparcia mojego pomysłu i głosowania! Będę ogromnie wdzięczna! :)

Pozwólmy sobie na małe spekulacje. Załóżmy że uda Ci się otrzymać wsparcie dla tego pięknego projektu. Czy czytelnicy mogą liczyć na kolejny wywiad po Twoim powrocie, na podzielenie się odrobiną doświadczeń i wspomnień?

Nawet nie chcę myśleć o takim wielkim szczęściu, żeby nie zapeszać! :) Ale jeśli tak, to oczywiście! Chętnie podzielę się wrażeniami i materiałem fotograficznym zdobytym podczas wyjazdu.

Na koniec wróćmy jeszcze na chwilkę do Twojej pracy. Z informacji, jakie udało mi się znaleźć na Twojej stronie, wiem, że jakiś czas temu rozpoczęłaś własną działalność gospodarczą, otwierając firmę pod nazwą „SAGARMATHA”. Do realizowanych przez nią zadań należy projektowanie graficzne, fotografia oraz działalność powiązana z turystyką. Wydaje się więc, że działalność ta łączy w sobie wszystkie Twoje pasje. Czy możesz powiedzieć, skąd taka nazwa firmy, oraz w jakim kierunku chciałbyś, aby się rozwijała?

To wszystko prawda. Od ponad dwóch lat prowadzę działalność o nazwie Sagarmatha, co po nepalsku oznacza „Czoło Nieba” i jest nazwą najwyższej góry świata. Chyba nie muszę tłumaczyć, skąd taka nazwa. :) Chciałam, aby moja działalność skupiła wszystkie moje pasje w jednym miejscu i poniekąd się to udało. Tylko poniekąd, dlatego że nie zajmuję się czynnie turystyką i na przykład jej organizacją, gdyż w Polsce wiąże się to z wieloma trudnymi do zdobycia i bardzo kosztownymi pozwoleniami. Dlatego moje turystyczne pasje realizuję w inny sposób, między innymi przywożąc materiał fotograficzny z każdej podróży, którym dzielę się z innymi w różnych miejscach, choćby właśnie na moim blogu. Na co dzień jestem art directorem i zajmuję się projektowaniem graficznym, na stałe współpracując z Agencją Reklamową Arip Next Sp. z o.o.


KLIKNIJ BY POWIĘKSZYĆ
Himalaje (fot. Anna Krypa)

Prowadzisz także bloga comeAnn, który ostatnio był polecany przez magazyn „Kontynenty”. Czy możesz opowiedzieć coś więcej o tym projekcie?

Bloga comeAnn prowadzę od 2012 roku i staram się tam relacjonować moje wszystkie podróże – te dalsze i te całkiem bliskie, weekendowe. Ostatnio bardzo miłym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że magazyn Kontynenty polecił moją stronę w cyklu „Blogi z drogi”. To dla mnie duże wyróżnienie, szczególnie że blog funkcjonuje stosunkowo krótko. Mój blog został również polecony w anglojęzycznym wydaniu magazynu, gdyż wszystkie wpisy prowadzę i po polsku, i po angielsku, przy czym niezastąpiona jest pomoc mojej przyjaciółki Kamili Matli.

Serdecznie zapraszam do odwiedzenia mojego bloga na stronie: http://comeann.com/ oraz na Facebooku https://www.facebook.com/ComeAnntravelblog. W zeszłym roku byłam w Namibii i RPA, więc ostatnie posty są właśnie z tych kierunków. Zachęcam do obejrzenia zdjęć z Kanionu Fish River (drugiego co do wielkości na świecie), słynnych czerwonych wydm, Góry Stołowej oraz safari w Etosha National Park. Obiecuję, że jest na co popatrzeć! :)

Dalsze plany, projekty na przyszłość?

Co do dalszych planów to zawsze podobało mi się powiedzenie, że w podróży nie zawsze najważniejszy jest cel. Czasem sama droga staje się esencją i czymś, co najbardziej nas zmienia. Tak też podchodzę do życia. Na razie jestem bardzo zadowolona z tego, co przynosi mi każdy dzień, a co będzie kiedyś... zobaczymy. :)

Serdecznie dziękuję Ci Aniu za znalezienie czasu na rozmowę.
I ja ogromnie dziękuję! Było mi bardzo miło. Pozdrawiam ciepło wszystkich czytelników! :)


wywiad przeprowadził: Sebastian Nikiel

*    *    *

Linki:

Jak wesprzeć Annę w jej drodze po marzenie:
  1. wejść na stronę projektu <<kliknij tutaj>>
  2. pod zdjęciem Ani obok opisu projekty „Krypa na Antarktydę” klikamy „ODDAJ GŁOS”
  3. w polu które się pojawi wpisujemy swój adres e-mail
  4. logujemy do się do skrzynki mailowej której adres podaliśmy
  5. po odnalezieniu wiadomości od organizatora klikamy w link weryfikacyjny – to wszystko
Przypisy:
Wesprzyj Anie oddając swój głos – oraz rozpowszechniając informację o jej uczestnictwie w konkursie (KLIKAJĄC na baner poniżej możesz go pobrać)

Informacje prawne: wszystkie zamieszczone w tekście zdjęcia zostały udostępnione przez Annę Krypę i nie mogę być bez jej zgody kopiowane, rozpowszechniane, ani przekształcane. Autor dziękuję za ich udostępnienie. Grafika planety ziemia użyta w banerze reklamowym, została pobrana z serwisu Wikipedia i udostępniona w ramach licencji Creative Commons wersja 3.0 z zachowaniem informacji o autorstwie – autor: Apcbg
 Prawa autorskie artykuł do pobrania jako PDF (spakowany w Zip-ie)
Mój kanał informacyjny RSS
strona głównao mniepodziękowaniagaleriafilmyartykułypoezjaprozaszlakiporadnik górołazau mniesprzętrecenzjeKonkursyschroniskaTwórczość wydanazasoby-linkikontakt